Dzisiaj coś co ostatnio pochłania mnóstwo mojego czasu. Odwiedzając wasze blogi przypadkiem natknęłam się na zamotki, szyli szaliczki ze sznurków wykonywane na młynku dziewiarskim. Są mięciutkie, bardzo kolorowe i zupełnie inne niż tradycyjne szaliki. Zakochałam się w nich :) Troszkę mi zajęło przekonanie męża, że taki młyneczek jest mi absolutnie niezbędny do szczęścia, ale w końcu mi uwierzył i od jakiegoś czasu wieczory spędzam z młynkiem w ręce :) Dziś przedstawiam trzy z pierwszych pięciu szaliczków. Tylko trzy, ponieważ pozostałe dwa natychmiast zostały przechwycone przez nowe miłośniczki sznureczkowych szali.