Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naszyjnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naszyjnik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 listopada 2014

Naszyjniki ślimaczkowe


Brrr.. chłodno..buro..nieprzyjemnie. Za oknem nieciekawie. W domu wszyscy podziębieni. Spędzam więc czas z gorącą herbatką z dużą ilością cytrynki. Od razu robi się cieplej i w dłonie i w sercu. W takie chłodne wieczory najmilej jest usiąść pod ciepłym kocykiem razem z igłą, nitką i sznureczkami :) I tak oto powstały dwa proste ślimaczkowe naszyjniki. Pierwszy w odcieniach niebieskiego i szarości. Drugi w różach i fioletach. Ot takie proste i spokojne. Każdy ma jakiś delikatny ozdobny element. Ozdobniki miały być niewielkie. Nie chciałam by za bardzo rzucały się w oczy, miały jedynie być drobnym (choć wyrazistym) dodatkiem. Mam nadzieję, że mi się udało :)




Dziś tylko tyle. Pozdrawiam Was serdecznie w ten chłodny wieczór i z radością uciekam pod ciepłą kołderkę.

czwartek, 13 listopada 2014

Ślimaczkowe naszyniki

Cisza.. spokój.. nikt nie woła, nie śpiewa, nie marudzi.. Wszyscy śpią tylko nie ja:) Idealne warunki by tworzyć. I o ile nic się nie zmieni to z pewnością za chwilkę zatonę w moich ukochanych sznureczkach. Ale najpierw dwie, dość stare już prace. Bardzo proste naszyjniki ślimaczkowe, bez żadnych ozdób, idealne do codziennych strojów. Ostatnio coraz chętniej je robię. Pierwszy w kolorach beżu i błękitu, drugi grafitowo- żółty.





Nie wiem jak u was ale u mnie zdjęcia wyświetlają się w tragicznej jakości.. Na podglądzie wszystko a jest ok, a w poście tragedia.. Nie wiem z czego to wynika. Może ktoś ma jakąś radę?

piątek, 11 lipca 2014

Naszyjnik ze ślimaczkowych kół

Dziś króciutko. Na specjalne zamówienie powstał granatowy naszyjnik ze ślimaczkowych kółek. Miał być prosty, z delikatnym akcentem w żywym kolorze, pasujący do codziennych strojów. No i taki właśnie wyszedł.  Prosty, w dyskretnych kolorach granatu i mięty, do tego pomarańczowy delikatny akcent w postaci ślimaczków, koralików masy perłowej i koralików szklanych. Niestety miałam problem z uchwyceniem kolorów moim aparatem. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :)




Przy okazji bardzo dziękuję tej garstce osób, które w dalszym ciągu mnie odwiedzają mimo mojej niewielkiej aktywności na blogu. Dziękuję za wasze ciepłe i miłe słowa :)

niedziela, 3 marca 2013

Inne spojrzenie na wiosnę

Wiosna potrafi być taka piękna, ale również szara i brzydka. Wszystko zależy od spojrzenia. Dziś na przykład w czasie spaceru w oczy rzucało mi się błoto i czarny pył który osiadł wszędzie.. na ławkach w altance i na liściach zimozielonego bluszczu. Ziemia była rozmokła i kleiła się do butów (a na wsi niestety takie rzeczy są bardzo dokuczliwe). Trawa jest żółta i jakby martwa. Do tego ten okropny zimny wiatr i brak słońca:/ Aż tu nagle, na trawniku u sąsiadów żółty krokus nieśmiało się pokazuje. Niby dopiero trzy centymetry nad ziemią ale jednak! Już jest! Pierwszy krokus! I w takich momentach cała brzydota przedwiośnia jakby znika:) Podobnie jest z moim nowym naszyjnikiem. Niby ciemny, ponury a tu nieśmiało pokazują się żywe i piękne kolorki, takie właśnie wiosenne:)




środa, 2 stycznia 2013

Naszyjnik Królowa Nocy

Drogie koleżanki, z okazji Nowego Roku chciałabym wam złożyć najserdeczniejsze życzenia. By ten nowy rok był dla was lepszy, obfity w pomysły i ciekawe wyzwania. By przyniósł ze sobą masę satysfakcji i radości. Wszystkiego najlepszego!

Wprawdzie sylwester już za nami ale ja wciąż nie pokazałam wam moich sylwestrowych pomysłów na biżuterię. Tak więc dziś prezentuję naszyjnik "Królowa nocy". Niedawno powstała broszka do kompletu, kto czasem tu zagląda ten pamięta:). Naszyjnik powstał z pastylek nocy kairu, kryształów szklanych, koralików aragonitu i masy perłowej oraz jednej maleńkiej cyrkonii Swarovskiego. Całość naturalnie ozdobiona ślimaczkami:) A jak!




poniedziałek, 3 grudnia 2012

Wesołe nutki

Dziś szybki pościk z kompletem "Wesołe nutki". 

Ostatnio w pełni świadomie popełniłam ogromny błąd. Jaki? Weszłam do empiku.. i to wystarczyło. Bo jak się wchodzi do empiku to zawsze człowiek musi zajrzeć w dział z gazetkami. A jak gazetki to Ania zawsze coś kupi. I niestety tym razem było tak samo. Wpadła mi w ręce gazeta ze wzorami na ozdoby z haftu krzyżykowego.. i przepadłam. Koniec z sutaszem na najbliższe tygodnie. Nic tylko siedzę i haftuję różne wzorki. A idzie mi to jak po grudzie. Oczywiście po co na początek zabrać się za jakiś maleńki wzorek skoro można od razu wyhaftować duży obrazek. Zakochałam się w jednym obrazku przedstawiającym bałwanka. Bardzo chciałabym go zrobić synkowi i powiesić mu w pokoiku (jeszcze przed świętami). Tylko kiedy.. :/ No nic, na razie jednak przedstawiam kolejną starszą pracę. Komplecik w fajnych kolorkach zieleni, maliny i ciemnej szarości. Z malutką nutką na naszyjniku i kolczykach w której króluje fioletowy koralik masy perłowej. Ot taki komplecik na nadchodzące zimowe dni. Pozdrawiam cieplutko!  




sobota, 3 listopada 2012

Rękodzieła dla Marcinka

Gdy przeczytałam u jednej z was o Marcinku serce mi się ścisnęło.. Takie maleństwo a już tyle musiał wycierpieć. Mimo wszystko jest taki dzielny. Nie jeden człowiek mógłby się od niego uczyć radości życia, odwagi, cierpliwości. Mam synka niewiele młodszego od niego i po zapoznaniu się z sytuacją tego chłopca długo nie mogłam pozbyć się wielu czarnych myśli pt: a co jeśli.. a co gdyby.. Pojedynczy człowiek czuje się taki bezsilny w takiej sytuacji. Często chcemy pomóc ale nie wiemy jak, sami mamy niewiele. Okazuje się, że jednak możemy zrobić coś dobrego i pomóc. Powstała piękna akcja "rękodzieło dla Marcinka". Wszystkie tworzymy piękne rzeczy, gdyby każda z nas włączyła się do akcji i podarowała na ten piękny cel choć jedną, dwie rzeczy, może kupiła tam prezent pod choinkę dla kogoś, poinformowała o niej innych, zrobiłybyśmy coś dobrego i pomogły w ten sposób Marcinkowi. Ja także postanowiłam coś przygotować. Nie powiem jeszcze co, bo nie wiem czy mi wyjdzie. Ale mam nadzieję, że już niedługo będę to mogła pokazać. Kochane koleżanki, pomóżmy! Dla nas to tylko kilka godzin pracy, a dla Marcina szansa na leczenie. Zachęcam do zajrzenia na bloga Marcinka i na facebooka.


A dziś chciałabym wam pokazać mój ostatni naszyjnik. Z jaspisów otoczonych ślimaczkami fioletowego, szarego i żółtego sutaszu. Na środku umieściłam kuleczkę fasetowanego agatu a po bokach fasetowane ametysty, koraliki jaspisu, onyksu i koraliki szklane. Coraz bardziej podobają mi się tego typu prace choć jest przy nich mnóstwo pracy.. A jak wy sądzicie? Warto siedzieć te kilka godzin, wieczorów, nocy ?




piątek, 12 października 2012

Moje art nouveau

Dzisiejszy post będzie odpowiedzią na wyzwanie kreatywnego kufra pt. "Art nouveau". Do wyzwania zgłaszam naszyjnik nad którym sporo się napracowałam, ba! uratowałam go nawet przed kotami, które postanowiły się nim pobawić. (Na szczęście naszyjnik został natychmiast zlokalizowany, koty skarcone, okazało się, że nie było żadnych strat ani uszkodzeń więc mogłam kontynuować szycie). Tak to już jest gdy ma się dwa małe kotki, które dziwnym trafem chcą się zawsze bawić tym czym nie powinny:) Miałam ogromne problemy ze zrobieniem zdjęć, kolory w rzeczywistości są przygaszone. Ale trudno, kiepski aparat, fatalne światło i marny fotograf robią swoje:) Mam nadzieję, że mi wybaczycie ale tylko pierwsze zdjęcie oddaje w miarę rzeczywiste kolory. Już od dawna marzyło mi się zrobienie takiego bogato zdobionego naszyjnika. Ten zrobiony jest z masy perłowej i zielonych howlitów, a ozdobiony sutaszowymi ślimaczkami, koralikami szklanymi, kuleczkami jadeitu rubinowego i pirytu złotego. Idealny do eleganckiej sukienki na wielkie wyjście. Kolejny, nieco spokojniejszy w formie naszyjnik już się szyje.




wtorek, 24 lipca 2012

W wakacyjnym nastroju

U mnie w domu zaczęła się operacja "wczasy". Nie przesadzam, w moim wykonaniu przygotowania do wyjazdu wyglądają jak skomplikowana operacja. To nasze pierwsze wczasy z maluszkiem więc obiecałam sobie wszystko dobrze zaplanować, żeby później nie  było niepotrzebnych problemów. I tak od dwóch dni robię listę rzeczy niezbędnych, których absolutnie nie mogę zapomnieć. Nie wiem tylko jak to możliwe, że każdego dnia lista się powiększa i za chwilę będzie nam potrzebna przyczepa żeby się spakować. W planach jest też pieczenie, gotowanie obiadków wczasowych dla synka, pranie, prasowanie, sprzątanie, kupienie ostatnich rzeczy i ..... tu należy wstawić masę innych spraw które trzeba dopilnować... ehhh... 
Tak więc, żeby wprowadzić się w nieco bardziej beztroski wakacyjny nastrój zrobiłam naszyjnik i kolczyki w dość nietypowych jak na mnie barwach. Żywe kolorki przywodzą mi na myśl lazur morza (niestety nie naszego, ale co tam), bezchmurne niebo, trawę i pachnące lasy sosnowe, sorbety malinowe które uwielbiam, soczyste owoce, ahhh.. i to wszystko zamknięte w odrobinie biżuterii. 









Jak widzicie na wyniki powtórnego losowania musicie zaczekać jeszcze troszkę, ale obiecuję nadrobić to gdzieś pomiędzy gotowaniem, sprzątaniem a pakowaniem :D Pozdrawiam wakacyjnie!!



środa, 18 kwietnia 2012

O małych kociakach i granatowych ślimakach

Najpierw o wczorajszym smutnym i jednocześnie szczęśliwym zdarzeniu. Po naszym podwórku od wielu tygodni przechadzała się co dzień dzika kotka. Z tygodnia na tydzień robiła się coraz szersza.. Nie spodziewałam się, że się u nas okoci ale chyba dobrze się stało. Całe szczęście teściowa zauważyła kociaki na trawie (A zimno wczoraj było bardzo). Od razu pobiegliśmy z mężem sprawdzić ich stan. Niestety.. 3 nie żyły.. 3 były ledwo, ledwo żywe.. biedne słabiutko oddychały, ledwo się ruszały i bardzo cichuteńko piszczały gdy się ich dotknęło.. A kotka? Leżała obok nich i patrzyła takim błagalnym wzrokiem. Wzięliśmy zaraz ją i te jeszcze żyjące kociaki w pudełku z kocem do piwnicy. Grzaliśmy te maluchy razem z mężem przy specjalnej lampie. Dawaliśmy im jeść ze strzykawki bo były zbyt słabe by samodzielnie ssać. Po godzinie wszystkie 3 były już cieplutkie, ruchliwe i głośno domagały się swojej mamy:) I tak oto mamy teraz w piwnicy 4 maleńkie, już silne, prześliczne kociaki (no i ich mamusię naturalnie). Skąd ten czwarty? Okazało się, że jako jedyny znajdował się ciepły i silny pod kotką. A co z kocią mamą? Zaufała nam, teraz daje się głaskać, pozwala sobie pomóc i odwdzięcza się głośnym mruczeniem:) A jeszcze niedawno nie pozwalała do siebie nawet podejść...

No a teraz konkrety! Motyw z kołami bardzo mi się ostatnio spodobał. Także dlatego, że mogę nareszcie wykorzystać czekające na już wiele tygodni na swoją kolej pojedyncze kamienie. Tym razem pod igłę poszły monety jaspisu, muszla i lawa wulkaniczna. Naszyjnik wyszedł taki.. przyjemnie surowy:) Całość zawiesiłam na beżowym woskowanym sznureczku z zapięciami ze srebra. Naszyjnik zgłaszam na wyzwanie Kreatywnego Kufra pod tytułem "Koło". No już bardziej wpasować się w temat nie dam rady:) Trzymajcie kciuki!




piątek, 16 marca 2012

Komplet Karnawałowa noc

Wprawdzie karnawał już za nami ale to nie znaczy, że nie należy patrzeć na świat radośnie i optymistycznie. A ja właśnie dzisiaj jestem wyjątkowo pełna optymizmu. Dlaczego?? Bo mój Staś przespał dzisiaj całą noc! Calutką! Bez jednej pobudki :D Jestem radosna. Do tego słońce! Ahhh.. Tak więc ze względu na te wszystkie pozytywne okoliczności prezentuję komplet z którego jestem wyjątkowo dumna. Tworzyłam go i w ogóle mi się nie podobał. Szył się tak jakoś bez entuzjazmu aż do momentu gdy kamień główny mi się obrócił i powstało zupełnie coś nowego, coś pięknego. Tak więc, tadam! Prezentuję komplet "Karnawałowa noc":)


Jak widać w roli głównej moja ukochana masa perłowa, tym razem w odcieniu różowo-fioletowym, do tego noc kairu, granaty i szklane koraliki. Mam nadzieję, że się Wam spodoba:)

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Złocisty pył

Jeszcze z pod spodu wystaje nie do końca przycięty filc, jeszcze praca cieplutka od trzymania w dłoniach, ale nie mogłam się powstrzymać by od razu jej nie pokazać. W ogóle ostatnio realizuję od dawna kiełkujący i dojrzewający w głowie pomysł na serię delikatnych sutaszowych kompletów składających się z naszyjnika i kolczyków. W tym przypadku kolczyków chwilowo brakuje bo kamienie okazały się nieco za małe i musiałam wykorzystać wszystkie jakie miałam. Tym razem naszyjnik ma kształt litery V, wykonany jest z kamieni lapis luzuli z drobinami pirytu złotego oraz dwóch fasetowanych pirytów złotych i wbrew temu co mogą sugerować zdjęcia jest niewielki i bardzo delikatny. Pół wczorajszego wieczoru spędziłam na przykładania różnych odcieni niebieskiego które podkreślą ten piękny granat kamieni ale ostatecznie zdecydowałam się na dwa odcienie brązów i sznureczek granatowy. Zdjęcia niestety kiepskie bo i aparat inny i pogoda słaba.. 

A propo pogody.. czy tylko ja mam wrażenie, że zaraz się uduszę od dymu z sąsiednich kominów, który wchodzi mi nieszczelnymi drzwiami i oknami? W moim domu wygląda jakby unosiła się mgła, a pachnie niezamkniętym piecem węglowym :/ koszmar..

wtorek, 10 stycznia 2012

Moja dusza

No i udało się:) Godziny spędzone na haftowaniu, podnoszenie wypadających ciągle z palców koralików, mrużenie oczu ( no własnie..gdzie są moje okulary?) w końcu dały efekt w postaci nowego naszyjnika! Zrobiony specjalnie na wyzwanie Kreatywnego Kufra pt. Moja dusza.
 

Osoby, które mnie znają pewnie zdziwią się dlaczego zrobiłam dla siebie właśnie taki naszyjnik. Pewnie dlatego, że kojarzą mnie jako osobę cichą i nieśmiałą. Tylko niektórzy znają mnie taką jaka jestem naprawdę. Z jednej strony boję się ryzyka, nie lubię być w centrum uwagi i wolę słuchać niż mówić stąd ten szary sznureczek w środku. Z drugiej jednak strony chciałabym być wyjątkowa, wyróżniać się czymś i zaskakiwać dlatego całość jest dość odważna. W naszyjniku dominuje kolor czerwony, bo czerwień symbolizuje radość a ja jestem teraz niesamowicie szczęśliwa! Te wszystkie małe czerwone koraliki są jak szczęśliwe chwile, które przeżyłam. Dwa korale na środku to osoby które cenię i kocham najbardziej: męża i synka. Ciemne barwy na zewnątrz to to co mnie przytłacza.. codzienne problemy, brak pracy i smutki o których tu nie napiszę, a które bardzo bolą. Najważniejsze jednak, że te ciemne i szare barwy tylko dopełniają całości. Bo czy można być szczęśliwym nie mając żadnych problemów? To one pomagają nam doceniać to co mamy. 





A tak w ogóle to więcej już chyba nie zrobię takiego wzoru. Wyjątkowo dużo pracy przy nim było. Bardzo trudno robi się ładne gładkie krawędzie (no i jak widać gdzieniegdzie odbiegają od wymarzonego ideału..). No ale taka już jestem skomplikowana:) Więc i wzór naszyjnika musiał być skomplikowany!