
środa, 30 listopada 2011
Już prawie skończony! Brakuje tylko podbicia filcem od spodu. Mój pierwszy naszyjnik:) Moja ulubiona noc kairu, maleńkie szklane koraliki rokoko, marmur zielony szklisty i niestety..dwa..niebieskie..plastikowe.. dropsy :( Naszyjnik zawieszony jest na czarnym rzemieniu zakończonym srebrnymi końcówkami. Niestety zdjęcia nie oddają jak prezentuje się w rzeczywistości.

poniedziałek, 28 listopada 2011
Hinduskie wesele
Kto choć raz widział jakikolwiek film bollywood ten zrozumie dlaczego nazwałam tak kolejne kolczyki. Dawno temu uwielbiałam oglądać te tasiemce ze względu na cudowne i malownicze stroje aktorek. A najpiękniejsze zawsze były ślubne sari :) W żywych barwach, ozdobione złotymi nićmi. Warto było spędzić co jakiś czas te 4 długie godziny by ujrzeć te bajeczne połączenia barw ( i tych śmiesznie tańczących panów, zawsze mnie rozbrajali :D ).
Kolczyki zrobione z bursztynowego nefrytu, dropsów marmuru koralowego, łezek wiśniowego kwarcu i szklanych koralików rokoko.
Kolczyki zrobione z bursztynowego nefrytu, dropsów marmuru koralowego, łezek wiśniowego kwarcu i szklanych koralików rokoko.
Kolczyki niczym rozgwieżdżone niebo
Małymi kroczkami tworzymy i uczymy się dalej :) Te kolczyki miały początkowo inny wygląd. Czekałam bardzo długo z ich wykończeniem bo ciągle nie wyglądały tak jakbym chciała (no i dlatego, że nie miałam bigli:) ). Gdy więc wreszcie nadeszły odpowiednie bigielki zabrałam się do pracy i... stwierdziłam, że bez sensu jest wykańczać coś co mi się nie podoba. Wzięłam więc nożyczki do rąk, wycięłam jeden koralik, przeniosłam go w inne miejsce i okazało się, że to jest to! Niestety zdjęcie w ogóle nie oddaje ich uroku. W środku umieściłam mój ukochany kamień noc kairu który zawsze przypominał mi niebo pełne gwiazd. Kamień otoczony jest trzema sznurkami sutasz w kolorach jasnoniebieskim i granatowym. Do tego dodałam szklane przezroczyste koraliki i kilka koralików czarnych z granatowym połyskiem. Na dole kolczyka dołączyłam 3 kulki opalu. Umieszczam pod spodem zdjęcia przedstawiające zarówno kolczyki przed zmianą jak i ich ostateczną wersję. Niestety ciągle widać (szczególnie na zdjęciach), że dopiero się uczę.. także proszę o wyrozumiałość:)
![]() |
| Wersja pierwsza, jeszcze przed zmianą. Widać, że koraliki są podszyte szarym filcem bo nie mienią się tak ładnie jak kolczyki na wcześniejszych zdjęciach. |
piątek, 18 listopada 2011
Kwiaty wiśni
Jednak trzeba się było ukorzyć i zrobić wreszcie coś prostego. Tak oto powstały urocze kolczyki, które najchętniej bym sobie zostawiła ale niestety do niczego mi nie pasują. Pierwsza rzecz z której jestem całkiem zadowolona:) Jeszcze tylko muszę zamówić jakieś ciekawsze bigielki bo te jakoś psują cały efekt. Kojarzą mi się troszkę kwiatami kwitnącej wiśni (oczywiście kolczyki, nie bigielki), też takie delikatne i jasnoróżowe. A jak kwiaty wiśni to zaraz myśli biegną w stronę wiosny..a tu tak szaro i brzydko za oknem..
czwartek, 17 listopada 2011
naszyjnik jagodowy
Moje drugie wyzwanie to ten oto naszyjnik:) No bo po co kiedy człowiek stawia swoje pierwsze kroki w hafcie sutasz zabrać się za jakieś proste kolczyki skoro można od razu rzucić się na głębszą wodę i wyhaftować trudny (przynajmniej dla mnie) naszyjnik. Niedociągnięć w jego wykonaniu jest cała masa ale za to frajdy przy jego tworzeniu co nie miara:) I mimo iż wykonanie jest delikatnie mówiąc niedoskonałe okazuje się, że aż trzy osoby chciały go od ręki kupić. Ostatecznie dostała go w prezencie przyjaciółka (bo przecież nie dam przyjaciółce płacić za moje pierwsze ćwiczebne prace). Obiecałam już sobie jednak, że wykonam go jeszcze raz tak jak należy. A jak tylko wykonam obiecuje zaraz sfotografować i wkleić.
wtorek, 15 listopada 2011
Pierwsze spotkanie z sutaszem
Zabierałam się za ten pierwszy post od bardzo dawna bo już od września. W sierpniu pierwszy raz zetknęłam się z biżuterią sutasz i postanowiłam, że muszę, muszę i jeszcze raz muszę nauczyć się robić takie cudeńka. Zakupiłam więc pierwsze sznureczki, wygrzebałam ze szkatułki stary, nie noszony już od lat naszyjnik, z przyjemnością rozebrałam go na części pierwsze i zaczęłam haftować :D Oczywiście wyszło zupełnie coś innego niż zaplanowałam.. nie obyło się też bez błędów w wykonaniu.. ale ostateczny efekt jest nawet zadowalający jak na pierwszy sutaszowy komplet. A, że czasu w sierpniu miałam mnóstwo ze względu na coraz większy brzuszek (bo i maluszek w brzuszku spory, oj spory..) mogłam ćwiczyć i uczyć się haftować do woli:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












