Obdarowywanie innych przynosi wielką radość i satysfakcję. Tym razem nie wiem jeszcze czy podarunek się spodoba. Przyszła właścicielka wybrała sobie kamień i dała mi wytyczne. A mianowicie: duże! Tak żeby było widoczne. W odcieniach zieleni, turkusu i czerni. (Dodałam jeszcze granat bo bez niego tak jakoś pusto było w tym miejscu). Raczej bez zawijasków, tak nowocześnie. O rany..pomyślałam. I jak tu ubrać nowocześnie takie kółeczko? Przecież tu aż się prosi o pętelki, koraliczki i zawijasy. Ale z drugiej strony czemu nie? Uśmiechnęłam się więc szeroko, powiedziałam "nie ma problemu!" i pełna obaw zabrałam się za projektowanie i szycie. Tak powstały koła, prościutkie, w żywych barwach, nachodzące jedne na drugie. W głowie mi się kręciło od tych spiralek ale się udało. Bardzo mi się ten motyw podoba. Myślę, że powstanie jeszcze wiele kolczyków, wisiorów i naszyjników z tym motywem. W tym przypadku powstał brocho-wisior:) A to dlatego, że obdarowywana uwielbia broszki ale i dużym wisiorem nie pogardzi. No to połączyłam jedno z drugim:) Tadam!!
wtorek, 31 stycznia 2012
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Dojrzewająca marchew
No bo jak inaczej nazwać komplecik w takich kolorach?
Kolejny naszyjnik z serii małe i delikatne. Sutasz zawsze kojarzył mi się z dużymi kolczykami, masywnymi bransoletami i pięknymi bogatymi koliami. Tylko co mają powiedzieć osoby o filigranowej posturze jak moja?? Ani takiego naszyjnika nie można założyć bo człowieka spod niego nie widać? Kolczyków takich nie ubiorę bo mi się obijają o ramiona. A o bransoletce już w ogóle mowy nie ma bo z kościstej ręki spadnie. Stąd pomysł na takie maleństwa. Żeby każdy w sutaszu znalazł coś dla siebie:) W tym przypadku mamy howlit kwiatowy i aragonit. Zestaw tradycyjnie maleńki! (Chyba tym samym powstała mi pierwsza kolekcja..:)
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Złocisty pył
Jeszcze z pod spodu wystaje nie do końca przycięty filc, jeszcze praca cieplutka od trzymania w dłoniach, ale nie mogłam się powstrzymać by od razu jej nie pokazać. W ogóle ostatnio realizuję od dawna kiełkujący i dojrzewający w głowie pomysł na serię delikatnych sutaszowych kompletów składających się z naszyjnika i kolczyków. W tym przypadku kolczyków chwilowo brakuje bo kamienie okazały się nieco za małe i musiałam wykorzystać wszystkie jakie miałam. Tym razem naszyjnik ma kształt litery V, wykonany jest z kamieni lapis luzuli z drobinami pirytu złotego oraz dwóch fasetowanych pirytów złotych i wbrew temu co mogą sugerować zdjęcia jest niewielki i bardzo delikatny. Pół wczorajszego wieczoru spędziłam na przykładania różnych odcieni niebieskiego które podkreślą ten piękny granat kamieni ale ostatecznie zdecydowałam się na dwa odcienie brązów i sznureczek granatowy. Zdjęcia niestety kiepskie bo i aparat inny i pogoda słaba..
A propo pogody.. czy tylko ja mam wrażenie, że zaraz się uduszę od dymu z sąsiednich kominów, który wchodzi mi nieszczelnymi drzwiami i oknami? W moim domu wygląda jakby unosiła się mgła, a pachnie niezamkniętym piecem węglowym :/ koszmar..
niedziela, 15 stycznia 2012
Mus malinowy
Ze względu na bunt mojej kuzynki w sprawie braku odzwierciedlenia jej osoby w naszyjniku określającym moją duszę, wyhaftowałam specjalnie na jej cześć komplecik, który mi się z nią kojarzy :D
Piękne i jakże odważne kamienie jadelitu w kolorze malinowym są niczym siła jej charakteru. Lepiej nie podchodzić.. No chyba, żeby się przytulić:) Kremowe sznureczki to cała jej delikatność, którą tak skrywa w geście obronnym przed niedobrym światem. Malinowe to cała jej słodycz (gdy ma dobry humor), a bordo... hmmm.. tego już tu nie napiszę:P Opis krótki bo jeden maluszek domaga się tu mojej uwagi.. Danusiu? zadowolona?
wtorek, 10 stycznia 2012
Moja dusza
No i udało się:) Godziny spędzone na haftowaniu, podnoszenie wypadających ciągle z palców koralików, mrużenie oczu ( no własnie..gdzie są moje okulary?) w końcu dały efekt w postaci nowego naszyjnika! Zrobiony specjalnie na wyzwanie Kreatywnego Kufra pt. Moja dusza.
Osoby, które mnie znają pewnie zdziwią się dlaczego zrobiłam dla siebie właśnie taki naszyjnik. Pewnie dlatego, że kojarzą mnie jako osobę cichą i nieśmiałą. Tylko niektórzy znają mnie taką jaka jestem naprawdę. Z jednej strony boję się ryzyka, nie lubię być w centrum uwagi i wolę słuchać niż mówić stąd ten szary sznureczek w środku. Z drugiej jednak strony chciałabym być wyjątkowa, wyróżniać się czymś i zaskakiwać dlatego całość jest dość odważna. W naszyjniku dominuje kolor czerwony, bo czerwień symbolizuje radość a ja jestem teraz niesamowicie szczęśliwa! Te wszystkie małe czerwone koraliki są jak szczęśliwe chwile, które przeżyłam. Dwa korale na środku to osoby które cenię i kocham najbardziej: męża i synka. Ciemne barwy na zewnątrz to to co mnie przytłacza.. codzienne problemy, brak pracy i smutki o których tu nie napiszę, a które bardzo bolą. Najważniejsze jednak, że te ciemne i szare barwy tylko dopełniają całości. Bo czy można być szczęśliwym nie mając żadnych problemów? To one pomagają nam doceniać to co mamy.
A tak w ogóle to więcej już chyba nie zrobię takiego wzoru. Wyjątkowo dużo pracy przy nim było. Bardzo trudno robi się ładne gładkie krawędzie (no i jak widać gdzieniegdzie odbiegają od wymarzonego ideału..). No ale taka już jestem skomplikowana:) Więc i wzór naszyjnika musiał być skomplikowany!
Subskrybuj:
Posty (Atom)