Od kilku tygodni (a nie kłamiąc to nawet miesięcy) czekało na mnie nie lada wyzwanie. Obiecałam zrobić przyjaciółce w prezencie bransoletkę. Najtrudniej robi się coś dla osób które znamy i które są dla nas ważne, bo to co robimy ma odzwierciedlać także nasze uczucia względem tej osoby, podkreślać nasze emocje i intencje. Ale owijam w bawełnę:) Adresatka bransoletki jest mi bardzo bliska a mimo to miałam ogromny problem. Stworzyć coś co jest niebanalne jak ona, nie rzucające się za bardzo w oczy, ale też nie może to być nic mdłego. Coś o wzorze choć troszkę nowoczesnym, bez nadmiaru ozdobnych zawijasków. No..coś dokładnie takiego jak w końcu po wielu pruciach i poprawkach powstało:) A mianowicie kamień lawendowego howlitu otoczony sutaszem w kolorach zielonym, różowym i granatowym. Do tego dwa marmurowe kamyki i cała masa zielonych szklanych koralików. Mam nadzieję, że wyżej wymieniona osóbka wybaczy mi ten dodatek w odcieniu wścieklej fuksji :D
A skąd taki tytuł? Największym wyzwaniem był dla mnie pasek bransoletki. Starałam się stworzyć coś oryginalnego i mam nieśmiałą nadzieję, że mi się choć trochę udało. W każdym razie po zrobieniu paska w mojej głowie eksplodowało mnóstwo pomysłów na kolejne bransoletki i naszyjniki z takim wzorem. Tak więc przyjaźń inspiruje:) Pierwszy naszyjnik już się szyje i wkrótce ujrzy światło hmm..bloga..?
Świetna :) i bardzo oryginalna :) pozostało czekać na naszyjnik :)
OdpowiedzUsuńWitaj :) Bardzo fajne sutasze :) Szczególnie podoba mi się perłowy naszyjnik z poprzednich postów :) A bransoletka bardzo udana! :)
OdpowiedzUsuń