Dzisiejszy post będzie odpowiedzią na wyzwanie kreatywnego kufra pt. "Art nouveau". Do wyzwania zgłaszam naszyjnik nad którym sporo się napracowałam, ba! uratowałam go nawet przed kotami, które postanowiły się nim pobawić. (Na szczęście naszyjnik został natychmiast zlokalizowany, koty skarcone, okazało się, że nie było żadnych strat ani uszkodzeń więc mogłam kontynuować szycie). Tak to już jest gdy ma się dwa małe kotki, które dziwnym trafem chcą się zawsze bawić tym czym nie powinny:) Miałam ogromne problemy ze zrobieniem zdjęć, kolory w rzeczywistości są przygaszone. Ale trudno, kiepski aparat, fatalne światło i marny fotograf robią swoje:) Mam nadzieję, że mi wybaczycie ale tylko pierwsze zdjęcie oddaje w miarę rzeczywiste kolory. Już od dawna marzyło mi się zrobienie takiego bogato zdobionego naszyjnika. Ten zrobiony jest z masy perłowej i zielonych howlitów, a ozdobiony sutaszowymi ślimaczkami, koralikami szklanymi, kuleczkami jadeitu rubinowego i pirytu złotego. Idealny do eleganckiej sukienki na wielkie wyjście. Kolejny, nieco spokojniejszy w formie naszyjnik już się szyje.
Po prostu PIĘKNY!
OdpowiedzUsuńBardzo kobiecy, mnie kojarzy się z pąkami kwiatów, zapachem róż... Trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńCudo!
OdpowiedzUsuńcudny :)
OdpowiedzUsuńrewelacja!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńCudowny, powodzenia! Pozdrawiam;)
OdpowiedzUsuńprzepiękny :)
OdpowiedzUsuńAleż on pięknie wyglada :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie po wyróżnienie. Pozdrawiam jesiennie;)
OdpowiedzUsuń