poniedziałek, 11 czerwca 2012

Kawa z kardamonem


Dzisiaj chciałabym Wam pokazać prezent który zrobiłam mojej mamie. Kamień przyjechał do mnie aż z Krakowa a wybrał go dla mnie mój mąż ( przez co miał godzinne opóźnienie wracając do domu, bo przecież to jest ogromna filozofia wybrać ładny, duży płaski kamyk.. No może mam za duże wymagania:) starał się.. ). Kamyk mnie zauroczył bo jest wyjątkowo wybarwiony, właśnie tą cechę uwielbiam w agatach, zawsze potrafią czymś zaskoczyć. Jak to ostatnio często u mnie bywa kamyk otoczyłam sutaszem i udekorowałam maleńkimi ślimaczkami i delikatnymi koralami. Prosto i elegancko, tak jak lubi moja mama (ja nawiasem mówiąc też). 



Wisior zgłaszam na wyzwanie Kreatywnego Kufra - "Gorzki". 



poniedziałek, 28 maja 2012

Szczypta elegancji

Dzisiaj przedstawiam kolejne moje małe zawijaskowe ślimaczki. Tym razem wersja elegancka w postaci wisiora i broszki. Początkowo miały to być kolczyki, jednak musiałam zrezygnować z tego pomysłu z dwóch powodów. Po pierwsze były by to bardzo duże kolczyki, a po drugie bardzo ciężkie. Szkła umieszczone w środku ważyły nieco za dużo i chyba nikt nie zdecydowałby się na takie obciążenie uszu. Stąd zmiana planów. Poza tym dość trudno zrobić taki maleńki zawijasik w ten sposób by był takiej samej wielkości jak poprzedni. Zwykle wychodziły mi nieco większe.. Tak więc muszę jeszcze trochę nad tym popracować, poćwiczyć, nabrać wprawy. A tymczasem, z tym wzorem będą powstawać tylko wisiory i brochy. Może kiedyś jednakowa wielkość ślimaków przestanie być dla mnie problemem i powstaną jakieś ładne kolczyki..


 




Wybaczcie jakość zdjęć, chyba nigdy nie nauczę się ich robić tak jak należy..

czwartek, 24 maja 2012

Dostałam prezent!

I to jaki:D Niedawno wzięłam udział w zabawie "podaj dalej". Chodziło o to by jak najszybciej zostawić u aktualnej organizatorki komentarz wyrażający chęć udziału w zabawie. Pierwsze dwie osoby otrzymują upominek:) Prawie jak candy:D Tym razem organizatorką została Mak. Od razu oczy mi się zaświeciły bo uwielbiam jej biżuterię. A, że ja nigdy nic w candy nie umiem wygrać to szybciutko myk myk zostawiłam u Mak komentarz i udało się:D Wyprzedziłam o minutę kolejne chętne i dzięki temu leży teraz przede mną cudna zawartość wyczekanej paczuszki. Spodziewałam się naprawdę drobnego upominku, czegoś skromnego. Jakie więc było moje zdziwienie i zachwyt gdy otworzyłam paczuszkę. Patrzę..a tu piękne sutaszowe kolczyki (a kto obserwuje Mak ten wie, że jest ona perfekcjonistką!), bransoletka, koraliki i coś na podwieczorek czyli kisielek wiśniowy :D Nareszcie mam swoje własne sutaszowe kolczyki i to jakie.. ahhh.. nie mogę się nacieszyć:D Bardzo, bardzo Ci dziękuję.. Kolczyki, bransoletka, koraliki..wszystko jest piękne! 



A teraz przyszła kolej na mnie i na zaproszenie was do zabawy w "podaj dalej". Tak więc dwie pierwsze osoby które zostawią komentarz pod tym postem coś ode mnie dostaną w przeciągu dwóch miesięcy. A co to będzie? niespodzianka! Więc?? Kto ma ochotę na mały prezent?

środa, 23 maja 2012

Medalion

Przed targami kontynuowałam eksperymentowanie ze ślimaczkami. Próbowałam udowodnić, że w sutaszu ciągle można wymyślić coś nowego. Nie było łatwo ale chyba mi się udało:) Przedstawiam wam medalion wykonany z czarnego marmuru, otoczony w prosty sposób sutaszem i wykończony maleńkimi ślimaczkami i szklanymi koralikami. Jestem z niego szczególnie dumna bo wymyśliłam go od A do Z sama. Inspirując się tylko i wyłącznie swoimi wcześniejszymi pomysłami (więc mam nadzieję, że nigdzie takiego nie znajdziecie, choć w internecie to nigdy nic nie wiadomo. Może ktoś inny już dawno wpadł na taki sam pomysł a ja tu się niepotrzebnie cieszę..) Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu.





W kolejce czekają już zdjęcia kolejnych wisiorów i broszek wykonanych w ten sposób. Także moja aktywność na blogu w nadchodzących dniach powinna się nieco zwiększyć. A teraz czas na kompot z rabarbarem idealny na upał za oknem!

poniedziałek, 21 maja 2012

Candy!!!

Uwaga, uwaga. Oddam naszyjnik w dobre ręce:)
Tak, nareszcie nastał ten dzień. Zapraszam was wszystkich na moje pierwsze candy :) Ostatnio pojawiają się u mnie ślimakowe naszyjniki. Niedawno zrobiłam jeden który bardzo przypadł mi do gustu ze względu na kolorki. Chętnie się nim z kimś podzielę o ile znajdzie się chętny:) Jednym słowem będzie mi bardzo miło jeśli ktoś zechce go przygarnąć:) 


Poniżej przypominam zasady.
1. Po pierwsze wpisujemy pod spodem komentarz wyrażający chęć wzięcia udziału w zabawie.
2. Po drugie podlinkowujemy banerek na pasku bocznym swojego bloga. Jeśli nie mamy bloga zostawiamy informację na facebooku.
3. Po trzecie czekamy cierpliwie do 8 lipca, którego to dnia ogłoszę nowego właściciela naszyjniczka.
( Jednym słowem w moje urodzinki)
4. Zapisy przyjmuję do 30 czerwca!
5. Zapomniała bym.. będzie mi bardzo miło jeśli znajdę się wśród blogów obserwowanych, ale nie jest to warunek konieczny.
A oto banerek. Zapraszam wszystkich! Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś chętny na mój nieśmiały ślimaczkowy naszyjniczek:)



niedziela, 20 maja 2012

Targi, targi i po targach..

Nareszcie.. napięcie opadło, pozostały za to dobre wspomnienia. Tak bardzo się denerwowałam, w końcu to moje pierwsze targi. Każdy chce wypaść jak najlepiej. Bałam się, że na tle innych wypadnę śmiesznie i blado. Na szczęście strach ma wielkie oczy:) Targi były cudowne, dawno już nie widziałam tylu pięknych ręcznie robionych przedmiotów. Dopiero teraz gdy sama spędzam długie godziny na wymyślaniu wzorów, dobieraniu kolorów, haftowaniu i wykańczaniu prac, w pełni potrafię docenić urok rękodzieła i wkład pracy jaki ludzie poświęcają w jego tworzenie. Do Mikołowa pojechałam razem z Sylwią, pełne obaw, że mamy za mało rzeczy. Po godzinie prób upchnięcia naszych prac na stołach okazało się, że wcale nie przywiozłyśmy mało. Spotkałyśmy się z ogromną życzliwością wielu osób, poznałyśmy innych twórców. No i naturalnie zrobiłyśmy zakupy! Mój bilans zysków i strat wyszedł niestety ujemnie gdyż zwyczajnie prawie nic nie sprzedałam (co mnie ogromnie zasmuciło, trochę rozczarowało i zdołowało) no i naturalnie nie byłabym sobą gdybym wróciła z pustymi rękami. Tak więc kupiłam piękny wazon wykonany przez panią Jadwigę Piecha, który dumnie zdobi teraz moją komodę i cieszy oczy wszystkich domowników, naszyjnik wykonany na szydełku i kolczyki z filcu wykonane przez Wiolę. Kupiłam też cudownego kota na klamkę (choć synek jeszcze nie jest w stanie docenić mojego prezentu) od Pani Ilony. Dostałam też prezent! Moje wymarzone kury do kuchni wykonane przez Sylwię :D Płaczę za tymi kurami od dnia kiedy zobaczyłam je pierwszy raz na jej blogu. Na koniec kilka zdjęć.

Tak tak..to nasz kramik:)
  A to moje sutaszki. Po całym dniu macania, oglądania i przesuwania zrobił się lekki bałagan:)


Chciałabym w tym miejscu bardzo podziękować za te piękne dwa dni spędzone w Mikołowie. Po pierwsze Pani Izabeli Paździorek-Jakubowskiej z MDK w Mikołowie, która zgodziła się na wystawienie naszych prac. Po drugie Sylwii, za to że postanowiła ze mną pojechać, a także za wzajemne dodawanie sobie otuchy przed i w trakcie targów. No i naturalnie wszystkim osobom które, nas odwiedziły, za miłe komentarze i wskazówki na przyszłość. Bardzo dziękuję:)

niedziela, 13 maja 2012

Zielono mi :)

Oj bardzo:) Szczególnie kiedy patrzę na te piękne zielone liście za oknem, drzewa, trawkę... ehhh... Chciałabym iść i sobie poleżeć z synkiem na kocu, nie martwiąc się niczym. Ale niestety, nie ma tak dobrze. Po pierwsze dla tego, że nie ma słońca :/ A po drugie i ważniejsze, dlatego, że trzeba haftować ile sił wystarczy, bo w piątek wybieram się z Sylwią na Targi Rękodzieła Artystycznego do Mikołowa. Ze zgrozą patrzę codziennie w kalendarz przypominający mi o upływającym czasie. A tu sutaszków tyle co kot napłakał! Dzisiaj pokażę Wam tylko trzy prace, które zrobiłam. Resztę zaprezentuję dopiero po targach bo niestety, robienie i obrabianie zdjęć zabiera zbyt wiele cennego czasu. Kolczyki które wybrałam są w mniejszym lub większym stopniu zielone co zawdzięczamy pięknym barwą za oknem. 

Pierwsze to po prostu "Wiosna". Czyli syntetyczny turkus zielono-niebieski w otoczeniu kulek granatowej i pomarańczowej masy perłowej oraz szklanych zielonych koralików. Jednym słowem, słońce, niebo i dużo zieleni:) 



Drugie kolczyki to "Błękit jeziora". Tak naprawdę pierwsza nazwa która mi się nasunęła do zakwit glonów..ale że zakwity są mało apetyczne i zwykle nieładnie pachną więc zmieniłam nazwę. Tym razem w roli głównej mamy przepięknie wybarwione turkusy, dodatkowo koral, agat fasetowany żółty, kulki aragonitu i ponownie szklane zielonkawe koraliki.  Nie wiem czy zdjęcia oddają prawdziwą barwę turkusu, ale w rzeczywistości jest bajecznie błękitna z domieszką zieleni. W takim błękicie można pływać i pływać..



Trzecie kolczyki to po prostu "Drink z mango i zielonym ogórkiem". Brakuje tylko palemki w tle:) W centrum zielona masa perłowa, koraliki szklane oraz kuleczka agatu i masy perłowej. Taka ot propozycja na wakacyjne, codzienne kolczyki.



Trzymajcie kciuki dziewczyny, żebym zdążyła do piątku ze wszystkim. Naturalnie jeśli któraś z Was będzie w pobliżu to zapraszam do Mikołowa!