czwartek, 4 kwietnia 2013

Wymianka z Amarant

Jak tam dziewczyny po świętach? Nie ma to jak świąteczne lepienie królika ze śniegu, walka na śnieżki i zbieranie na dworze zamarzniętych jajek z czekolady:D Takie przyjemności miałam okazję przeżyć w tym roku na Wielkanoc ale podejrzewam, że nie ja jedyna:)
A teraz do rzeczy. Jakiś miesiąc temu zaproponowałam Amarant wymiankę. Zastanawiałam się nad tym już od dłuższego czasu ale jakoś zawsze było mi głupio. Jednak gdy pokazała swoje filcowe korale nie wytrzymałam i przełamałam się. Na szczęście dla mnie Amarant od razu się zgodziła i przystąpiłyśmy do omawiania szczegółów. Ja wybrałam sobie swój wypatrzony filcowy naszyjnik a Kasia poprosiła o kolczyki które w formie będą takie same jak kolczyki ślubne które kiedyś zrobiłam dla mojej kuzynki ale w kolorach zielono - turkusowych z jakimś pomarańczowym akcentem. 


Dziewczyny jak ja się ucieszyłam gdy otrzymałam paczuszkę od Kasi. Niby wiedziałam co dostanę ale okazuje się, że Amarant ma ten dar, że jej biżuteria na żywo jest nie tylko piękna jak na zdjęciach ale wręcz zachwycająca! Ta precyzja wykonania, dbałość o szczegóły, żywe kolory. Ale co ja będę pisać. Zobaczcie same jakie cuda dostałam! Każda rzecz była zawinięta w osobną paczuszkę z ozdobnego papieru. Wszystko było dla mnie taką niespodzianką. Miałam dostać naszyjnik z filcowych kuleczek a dostałam jeszcze dwie pary kolczyków do kompletu i broszkę. I wszystko takie piękne.. Jeśli któraś z was będzie kiedyś miała kaprys na filcową biżuterię to tylko u Amarant. Jest perfekcyjna!



A oto i moja część. Łezkę howlitu otoczyłam sutaszem w kolorze ciemnozielonym, turkusowym i jednym sznureczkiem w pomarańczu. Do tego kuleczki turkusu, aragonitu, masy perłowej, kryształki Swarovskiego, koraliki szklane, srebrne bigle angielskie. Miło było zapomnieć na chwilę o moich ślimaczkach. Choć nie na długo, bo przeczuwając, że Kasia nie poprzestanie na wybranym przeze mnie naszyjniku zrobiłam jej brocho-wisior. Wiem, że podobał jej się ślimakowy naszyjnik więc zrobiłam jej coś podobnego, w tych samych barwach sutaszu z lawą wulkaniczną, onyksem, nocą Kairu i perłową pastylką.




Przesyłka już dawno dotarła i z wiadomości od Amarant wynika, że bardzo jej się spodobała (mimo, iż ja mam sobie co nieco do zarzucenia jeśli chodzi o kolczyki:/ ) ale ogromnie się cieszę, że paczuszka się spodobała i ucieszyła Kasię. Kasiu jeszcze raz ogromnie Ci dziękuję za tak udaną wymiankę!

12 komentarzy:

  1. Naszyjnik piękny kolorowy:) A kolczyki które zrobiłaś są zjawiskowe. Strasznie podoba mi się taka biżuteria:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny naszyjnik.. Uwielbiam biżuterię w kolorach tęczy =]

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak naszyjnik i dodatki są piękne, wiem, ale nie widziałam kolczyków. Są piękne! I te cudowne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och... zazdroszczę! Cudowne rzeczy od Ciebie i dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  5. a wcale nie dziwię się ,że się podobało , śliczności , śliczności szczególnie te kolczyki , zestawienie obłędne

    OdpowiedzUsuń
  6. widzę po fotkach, że obie strony powinny być zachwycone, bo wszystko wygląda prześlicznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu, chyba się aż zarumieniłam czytając Twój post :) Tyle przemiłych słów :) Dziękuję Ci pięknie raz jeszcze i bardzo się cieszę, że jesteś zadowolona :)
    Ja niestety na aparat nie mogę się doczekać :/ Czy mogłabym skorzystać z Twoich zdjęć? Też chcę się pochwalić na blogu Twoimi cudeńkami :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że to bardzo udana wymianka ;) Piękne kolczyki sutaszowe robisz, można się rozmarzyć ogladając je na zdjęciach ;) No i korale filcowe - wow!

    OdpowiedzUsuń
  9. cuda :D nic dodać nic ująć :D ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajna wymiana! Strasznie mi się podobają Twoje sutasze! Te z tego posta są wręcz genialne :). Bardzo oryginalne.

    OdpowiedzUsuń