środa, 18 kwietnia 2012

O małych kociakach i granatowych ślimakach

Najpierw o wczorajszym smutnym i jednocześnie szczęśliwym zdarzeniu. Po naszym podwórku od wielu tygodni przechadzała się co dzień dzika kotka. Z tygodnia na tydzień robiła się coraz szersza.. Nie spodziewałam się, że się u nas okoci ale chyba dobrze się stało. Całe szczęście teściowa zauważyła kociaki na trawie (A zimno wczoraj było bardzo). Od razu pobiegliśmy z mężem sprawdzić ich stan. Niestety.. 3 nie żyły.. 3 były ledwo, ledwo żywe.. biedne słabiutko oddychały, ledwo się ruszały i bardzo cichuteńko piszczały gdy się ich dotknęło.. A kotka? Leżała obok nich i patrzyła takim błagalnym wzrokiem. Wzięliśmy zaraz ją i te jeszcze żyjące kociaki w pudełku z kocem do piwnicy. Grzaliśmy te maluchy razem z mężem przy specjalnej lampie. Dawaliśmy im jeść ze strzykawki bo były zbyt słabe by samodzielnie ssać. Po godzinie wszystkie 3 były już cieplutkie, ruchliwe i głośno domagały się swojej mamy:) I tak oto mamy teraz w piwnicy 4 maleńkie, już silne, prześliczne kociaki (no i ich mamusię naturalnie). Skąd ten czwarty? Okazało się, że jako jedyny znajdował się ciepły i silny pod kotką. A co z kocią mamą? Zaufała nam, teraz daje się głaskać, pozwala sobie pomóc i odwdzięcza się głośnym mruczeniem:) A jeszcze niedawno nie pozwalała do siebie nawet podejść...

No a teraz konkrety! Motyw z kołami bardzo mi się ostatnio spodobał. Także dlatego, że mogę nareszcie wykorzystać czekające na już wiele tygodni na swoją kolej pojedyncze kamienie. Tym razem pod igłę poszły monety jaspisu, muszla i lawa wulkaniczna. Naszyjnik wyszedł taki.. przyjemnie surowy:) Całość zawiesiłam na beżowym woskowanym sznureczku z zapięciami ze srebra. Naszyjnik zgłaszam na wyzwanie Kreatywnego Kufra pod tytułem "Koło". No już bardziej wpasować się w temat nie dam rady:) Trzymajcie kciuki!




poniedziałek, 16 kwietnia 2012

W kolorach tęczy

Chciałam się wam dzisiaj pochwalić swoim maleńkim sukcesem. Mam za sobą swoją pierwszą wystawę:) Wprawdzie nie była ona zbyt okazała bo i niewiele rzeczy miałam do pokazania. Ale byłam bardzo szczęśliwa, że ktoś może zobaczyć moje prace na żywo. Oczywiście sama nie wpadłam na taki pomysł. Akurat w tej kwestii jestem wielkim tchórzem. Wszystko odbyło się dzięki Sylwii, która zaprosiła mnie do wspólnego wystawienia prac w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Orzeszu. Moje nieśmiałe sutaszki znalazły się więc w otoczeniu cudownych stroików, igielników, kubeczków i całej masy innych prac Sylwii. Kto jeszcze u niej nie był tego zachęcam do odwiedzin "Na Biegunach Art". 

W tym miejscu chciałabym Ci Sylwia bardzo podziękować za zaproszenie i współpracę:) W ramach podziękowania zrobiłam dla Ciebie takie małe co nieco.. Kiedyś spytałaś czy zrobię dla Ciebie coś co Cię odzwierciedla. Nie wiem czy mi się to udało ale starałam się:) Dla osób nie znających mojej koleżanki powiem, że niezwykle trudno zrobić coś co by ją odzwierciedlało.. Dlaczego? Bo mało jest tak barwnych, ciekawych i skomplikowanych (w pozytywnym sensie!) osób:) Dlatego żadne inne kamienie jak te kolorowe turkusy (tak wiem, syntetyczne), korale i masa perłowa mi do niej nie pasowały. W otoczeniu soczystej czerwieni i chłodnego turkusu podkreślają jej najlepsze cechy: odwagę w podejmowaniu decyzji, ogromną miłość do córeczki, poświęcenie, szczerość, cierpliwość i opanowanie. Jeśli do tego dodamy jeszcze ogromną potrzebę tworzenia, wielką kreatywność, pasję i determinację z jaką się temu wszystkiemu poświęca powstanie nam coś na kształt tęczy. Ahh, zapomniałam o tej odrobinie sarkazmu, który tak lubię :) Oczywiście mój komplecik tylko w niewielkim stopniu oddaje to jaka jest Sylwia, bo też tylko tyle z tej swojej tęczowej osobowości pozwoliła mi odkryć. Sylwia, dziękuję! Mam nadzieję, że komplet Ci się spodoba:)


 

wtorek, 3 kwietnia 2012

Witajcie:) Troszkę minęło od mojego ostatniego posta ale chyba przez jakiś czas tak już będzie.. Muszę się wam pochwalić trzema sukcesami. Po pierwsze nareszcie zaczynam sypiać w nocy! osiągnięcie prawda? Teraz wstaję już zaledwie raz, czasem dwa. Dla mnie to ogromny sukces. Po drugie mamy już pierwszego zęba! Staś dumnie nim świeci przy każdym uśmiechu :D A po trzecie udało mi się skończyć kolejny komplecik. Prosty, prawie z samego sutasz. Ot taki codzienny, do wszystkiego pasuje. Komplecik już w trakcie tworzenia podbił serce jednej istotki i tym samym znalazł już właścicielkę.




 A jak Wasze przedświąteczne porządki? Bo ja chyba pierwszy raz będę zmuszona je ograniczyć do absolutnego minimum.. Dużo sił wam życzę na ten pracowity tydzień!

piątek, 16 marca 2012

Komplet Karnawałowa noc

Wprawdzie karnawał już za nami ale to nie znaczy, że nie należy patrzeć na świat radośnie i optymistycznie. A ja właśnie dzisiaj jestem wyjątkowo pełna optymizmu. Dlaczego?? Bo mój Staś przespał dzisiaj całą noc! Calutką! Bez jednej pobudki :D Jestem radosna. Do tego słońce! Ahhh.. Tak więc ze względu na te wszystkie pozytywne okoliczności prezentuję komplet z którego jestem wyjątkowo dumna. Tworzyłam go i w ogóle mi się nie podobał. Szył się tak jakoś bez entuzjazmu aż do momentu gdy kamień główny mi się obrócił i powstało zupełnie coś nowego, coś pięknego. Tak więc, tadam! Prezentuję komplet "Karnawałowa noc":)


Jak widać w roli głównej moja ukochana masa perłowa, tym razem w odcieniu różowo-fioletowym, do tego noc kairu, granaty i szklane koraliki. Mam nadzieję, że się Wam spodoba:)

wtorek, 13 marca 2012

Promyki letniego słońca

Nie wiem jak wam ale mi marzy się już złociste, gorące słońce. Takie które ślepi w oczy. Leżenie na chłodnej trawie w cieniu rosnącej w naszym ogródku brzozy..  I to uczucie padającego na twarz ciepła prześwitujących przez liście plam światła.. Ahhh.. Od razu pojawia mi się leniwy, błogi uśmiech na twarzy. Wszyscy marzą o wiośnie a ja tu już o lecie. No ale jak tu nie myśleć o lecie gdy haftuje się taką broszkę. Gdy wiele godzin skrzą się w palcach złociste kaboszonki i kuleczki piasku pustyni. W otoczeniu zielonego, brązowego i złocistego sutaszu wyglądają jak drogocenne klejnoty. I wciąż przypominają o gorącym pisaku plaż, ciemnozielonej trawie, złotym słońcu...


Nie myślcie sobie, że skoro nic nie piszę to osiadłam na laurach. Wręcz przeciwnie. Przez ostatnie dwa tygodnie haftował się piękny duży komplet, kolczyki i jeszcze jedna broszka. Niestety każda z tych rzeczy wymaga jeszcze tego czego najbardziej nie lubię, czyli wykończenia.. Ale już za chwileczkę.. już za momencik.. Kusi mnie też zrobienie jakiegoś candy.. Ale ja i moja czarnowidząca natura boimy się, że chętnych nie będzie zbyt wiele.. Zobaczymy. 

Pozdrawiam Was wiosennie moi zaglądacze i bardzo dziękuję za wasze ciepłe słowa i komentarze:)

piątek, 17 lutego 2012

Po przerwie

Codziennie wchodzę tutaj i z zazdrością oglądam jak wiele pięknych, nowych rzeczy pojawia się codziennie na Waszych blogach. Jak widać na moim blogu ostatnio nie wiele się dzieje. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Wszystkiemu winne jest ząbkowanie mojego synka.. A wszystkie mamy wiedzą, że kiedy nadchodzi ten bolesny etap trzeba zapomnieć na jakiś czas o takich przyjemnościach jak własne hobby. Wtedy każdą wolną chwilę poświęca się na odpoczynek (zaraz po praniu, sprzątaniu, ugotowaniu obiadu itp.). Bo w nocy nie ma szans się wyspać:/ W dzień w sumie też.. ehhh... uroki macierzyństwa:) Mimo wszystko nie zamieniła bym się z nikim nawet na najciekawsze życie bez dziecka. Warto nie przespać kilku nocy dla tych cudownych uśmiechów i wspólnych, magicznych chwil :) 
Mimo nieprzespanych nocy co wieczór próbowałam znaleźć choć chwilkę czasu na mój sutasz. I po wielu, wielu wieczorach powstał komplecik "stare konary".  W roli głównej piękna muszla paua, u jej boku kuleczki chryzokoli i nieco większe kamienia musztardowego.




piątek, 3 lutego 2012

W odcieniach fuksji i wyróżnienie:)

Wyobraźcie sobie jaka spotkała mnie wczoraj niespodzianka! Wchodzę sobie na bloga obejrzeć co kto ładnego zrobił, sprawdzić czy przypadkiem nie wygrałam jakiegoś cukiereczka w candy (jak zwykle nie wygrałam:/) wchodzę do Amarant i co widzę?? Dostałam wyróżnienie:D Jak wielkie było moje zdziwienie i radość! Bardzo Ci moja droga dziękuję:) 
 
Większość pewnie już wie co teraz nastąpi.A mianowicie muszę napisać 7 rzeczy o sobie (trudne zadanie..)

1. Jestem biologiem (przynajmniej z wykształcenia) co oznacza, że zasilam rzesze bezrobotnych:)
2. Uwielbiam uczyć innych (nie mylić z pouczać, po prostu kocham zawód nauczycielki, którą do niedawna byłam)
3. Za najważniejsze osoby na świecie uważam mojego synka (4 miesiące:D) i męża (eee..nie ważne:) ).
4. Do niedawna nienawidziłam warzyw (Dziwiłam się wszystkim, którzy z uśmiechem na twarzy wcinali te wszystkie trawska, jak kiedyś miałam w zwyczaju nazywać sałatki).
5. Jestem bardzo nieśmiała (Nawet bloga bałam się założyć..)
6. Marzę o tym by mieć psa.. Bardzo marzę.. (I tu błagalne spojrzenie w stronę mojej teściowej..mamo proszę.. tylko jeden.. duży, fajny, pasterski, puchaty..polubicie się! )
7. Jestem perfekcjonistką, wiecznie niezadowoloną z tego co tworzę, bo przecież zawsze mogło wyjść lepiej.

Ojej.. to już koniec? A ja już się rozkręciłam.  A teraz kolej na to bym sama wytypowałam (o zgrozo, aż 15 blogów..). Ja jednak podobnie jak Amarant wytypuję tylko 3 ale za to moje ulubione. Jedno wyróżnienie poleci do wyjątkowego chłopca (który pewnie dostał już wiele takich wyróżnień) o ogromnym talencie i wspaniałym, niezwykle pozytywnym podejściu do życia. Drugie dla osoby od której wszystko się zaczęło, której prace każdego dnia podziwiam i które mnie tak bardzo inspirują. A trzecie do przesympatycznej osóbki, która ma cudowne małe psiaki (z którymi musi się wkrótce rozstać ),a sama tworzy rzeczy przepiękne. 
2. Andape - To mi w duszy gra
3. Paulina - Pracownia Jaśminowa

A teraz moje ostatnie rękoczyny w odcieniach fuksji. Zawsze bałam się tego koloru bo jest bardzo jaskrawy i odważny. Chciałam więc go odrobinkę przygasić sutaszem żeby nie był aż tak słodki. Kamienie agatu otoczyłam więc sznurkami w kolorach ciemnej szarości z dodatkiem jednego sznureczka w kolorze fuksji. Co wyszło to widać poniżej:) Niestety światło płatało mi figle i kolorki są bardzo przygaszone..